Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Battlefleet Gothic: Armada
Autor Wiadomość
Heian 
Administrator
Imperator



Wiek: 23
Dołączył: 29 Gru 2010
Posty: 1175
Wysłany: 2016-09-26, 14:53   Battlefleet Gothic: Armada

Battlefleet Gothic: Armada to gra mająca wiele różnych odcieni. Ma tryb kampanii, potyczki i multiplayer – standard jak na Warhammera 40.000. To po prostu wojna kosmiczna, a dokładniej przekształcona figurkowa rozgrywka.

Nie będę się wypowiadał na temat rozgrywki w dwóch ostatnich wariantach zabawy. Skupię się na kampanii, którą przeszedłem w całości i jestem zadowolony… w części. Może najpierw zacznijmy od wyjaśnienia o co chodzi. Mamy po prostu opowieść z Lexicanum wpakowaną w grę komputerową. Wielu powie, że to się nie może udać. To opowiastka, legenda, coś co nie ma racji bytu jest wyolbrzymione itd. A jednak się udało.

Dostaliśmy epicką grę – jeśli weźmiemy pod uwagę samą fabułę i miejsce rozgrywki. Sektor Gothic to bardzo ciekawe miejsce i nawet według historyków Imperium ma olbrzymie znaczenie strategiczny oraz moralne. Znajduje się w Segmentum Obscurus, co już ustawia ją w znacznie ciekawym położeniu. Oko Terroru w niedalekiej odległości nadaje wszystkim okolicznym miejscom coś zagadkowego, tajemniczego. Bogowie Chaosu nie śpią, a w szczególności nigdy w okolicy Oka, z którego wylewają się dziesiątki potworności mających jeden cel: niszczyć. Jednak sama gra bynajmniej nie dotyczy jednego z najważniejszych miejsc w Imperium – Cadii, a opowiada o problemie, który spotkał Imperium 142.41M [142 roku w 41 milenium] – Dwunastej Mrocznej Krucjacie, zwanej Wojną Gotycką.

Bynajmniej nie wolno zapominać o najważniejszej części historii, bez której ani rusz, Fortecach z Czarnego Kamienia (Blackstone Fortresses) lub Talizmanów Vaula. Najpotężniejszej broni, którą wyprodukowali Eldarzy do niszczenia C’tan – Bogów Gwiazd. Połączona moc trzech wytwarzała tak olbrzymią moc Osnowy, że nawet nieposiadające odbicia w Niej istoty po prostu przestawały istnieć. Przynajmniej tak było za czasów danego kanonu… Teraz przy nowych Nekronach, to nie wiadomo po co te całe Fortece…

Wracając jednak do gry, bo nie ma co się rozwodzić nad problemem fluffu, to sama rozgrywka jest świetna. Doskonale dobrane głosy postaci, które nadają powagi całemu przedsięwzięciu i ukazują absolutyzm władzy w Imperium – gotowość na śmierć za nieśmiertelnego Imperatora. Świetnie wymyślony system batalii, które nawet przegrane dają punkty doświadczenia i zmieniają historię, a nawet wypowiedzi postaci, co jest budujące pod względem dokładności samej rozgrywki.

Wygląd modeli okrętów i samych wybuchów to majstersztyk. Udźwiękowienie jak zwykle doskonale się spisuje w grach z wh40k, to chyba standard, że Ork brzmi jak Ork, a Eldar jak Eldar. To bardzo ważne, przynajmniej dla takiego fluffowego wariata jak ja. Statki Imperium przypominające latające katedry, zwiewne i eleganckie okręty Eldarów to dopiero część tego co można tam spotkać. Rozdzielenie na różne klasy okrętów jest świetnym posunięciem. Jednak według mnie tutaj mamy lekki rozdźwięk z fluffem, według którego różnica powinna być większa, a przynajmniej bardziej powinny te okręty do mnie przemawiać… A dostałem malutkie figurki do zabawy… Kto co lubi.

Jednak może przejdźmy do minusa, który według mnie bardzo uderza w samą rozgrywkę. Toporność grania. Czemu o tym mówię? Możecie pomyśleć, że może jestem głupi i jak grałem w kampanię oraz tylko Imperium, to chyba powinienem wiedzieć, że ich statki są powolne i toporne… Jednak nie o to mi chodzi. Przede wszystkim mam problem z ogarnięciem nie tego co się dzieje na ekranie, tutaj pomaga tactical cogitator, ale z samą batalią.

Okręt leci bardzo powoli przy pierwszych sekundach rozgrywki i ciekawe to, ale nudne. Można pooglądać lecące statki i obmyślić taktykę. Jednak kto normalny wymyśli strategię nie wiedząc nic o przeciwniku? To Orki, więc muszę atakować z daleka, Chaos to może być różnie, Eldarzy najlepiej ich po prostu zajechać i rozjechać, lecz to chyba powinno być bardziej rozwojowe? Pomyślne? Jak wymyślisz co będziesz robić, jak nie wiesz nic… A tym bardziej z jakimi przeciwnikami się zmierzysz. Możesz wysłać sondę lub sprawdzić przy pomocy innych umiejętności, lecz nigdy nie będziesz pewien co spotkasz. Gra ma potworną różnorodność w balansie. Raz spotkasz jakieś tam krążowniki i fregaty, a innym razem już pancernik i krążowniki liniowe. Nagle przy okazji twoje okręty przegrywają, bo tak wyszło.

Tu możemy właśnie przejść do celu bitew. Są trzy: zniszczyć/obronić kosmiczne platformy, zdobyć/uratować dane strategiczne, zniszczyć okręt przeciwnika. To wszystko i zarazem aż. Raz twój okręt może być 2 minuty od okrętu wroga, który oczywiście może uciekać do Osnowy po 3. Jeśli cię zatrzymają, a to nie takie trudne przy ilości wrogich jednostek, to masz przerąbane. Statek wroga ucieka do Spaczni… Możesz go zatrzymać, ale abordaże raz działają, a raz nie. „Nieudane anulowanie skoku” – ten tekst powodował u mnie po prostu ból dupy. Potworny wrzask, gdyż już trzeci raz mi statek wroga uciekł. A musisz wziąć silne statki, bo nie zdejmiesz pól ochronnych przeciwnika, a bez tego błyskawiczny abordaż się nie uda, a do zwykłego, to musisz podlecieć blisko… A wróg bynajmniej ci tego zrobić nie da za darmo. Jednak nie jest to najgorsze i można się przyzwyczaić, przestawić, wyspecjalizować statki do danych problemów.

Jednak najważniejsza część problemów, które niszczą mój umysł doszczętnie, to: Strzały. Pociski, lasery, torpedy. Raz sobie statek wystrzeli, a raz tego nie zrobi. Podleci do wroga i… nic. A potem ten odleci i nagle wystrzeliwuje… i po nic, bo wroga trafia tylko w części. Powolność działania ostrzału jest idiotycznie nudny. Ustawiasz się i czekasz aż się doczekasz… A to chyba nie ma sensu, jak mamy grać w grę taktyczną, gdy wróg strzela sobie z daleka i ma gdzieś twój ostrzał, który go nawet nie tyka.

Może to po prostu tylko moje odczucie, ale w Empire at War nie czułem czegoś takiego jak powolność strzelania, toporność działania organizmu statku. Poza tym, to Gothic Armada to świetna gra dla każdego fana Młotka i nie tylko.
_________________
"Ja jestem Sa'kage, pan cieni. Zagarniam cienie, których Cień nie sięga. Jestem zbrojnym ramieniem zbawiania. Jestem Nocnym Wędrowcem. Jestem Szalami Sprawiedliwości. Jestem Tym, Których Strzeże Niewidocznego. Jestem Zabójcą-Cieniem. Jestem Bezimienny. Zbrukani nie pozostaną bez kary. Moja droga jest trudna, ale niezłomnie jej służę. W hańbie i honorze, we wstydzie i godności. W ciemności i w świetle. Będę zaprowadzał sprawiedliwość i miłował łaskę." – Durzo Blint, Anioł Nocy

Mój osobisty blog z opowiadaniami.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


Style created by Kula & Gozda
Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 10